Według danych statystycznych z roku 2007, na powierzchni prawie dwóch milionów kilometrów kwadratowych Stanów Zjednoczonych Meksyku żyje ponad 108 milionów mieszkańców. Od roku 1940 w ciągu jednego pokolenia, z przyrostem demograficznym ok. 2% rocznie, kraj ten zwiększył ponad pięciokrotnie swoją populację. Obecnie ponad 20 milionów Meksykanów mieszka poza granicami kraju, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Większość mieszkańców Meksyku mieszka w rozrastających się w zawrotnym tempie miastach. W stolicy kraju, Mieście Meksyk, żyje ponad 22 miliony ludzi; w Guadalajara ponad 6 mln; w Monterrey ponad 3 miliony. Ponad 2 miliony mieszkańców liczą: Tijuana, Acapulco, Puebla i Ciudad Juárez. Od czasów kolonialnych najgęściej zaludnionym regionem Meksyku jest Płaskowyż Centralny, najrzadziej natomiast Daleka Północ. Ponad 75% mieszkańców Meksyku to Metysi, potomkowie białych, głównie Hiszpanów, oraz rdzennej ludności indiańskiej. Około siedem milionów zachowujących kulturową tożsamość Indian z plemion Náhuatl, Majów, Zapoteków, Misteków, Totonaków, Purepecha, Otomí i innych, a także liczna metyska biedota zamieszkuje tereny wiejskie, oraz ubogie dzielnice miejskie. Potomkowie urodzonych na kontynencie amerykańskim Hiszpanów oraz zamożnych Metysów, zwanych Kreolami, często o jaśniejszej cerze, dzisiejsza klasa średnia i wyższa, to przede wszystkim mieszkańcy miast i właściciele wiejskich posiadłości. W szesnastym wieku przywieziono do Meksyku, na tereny upraw trzciny cukrowej, kilkanaście tysięcy niewolników z zachodniej Afryki. Ich potomkowie, w przybliżeniu 2% ludności, o wyraźnych negroidalnych rysach, zamieszkują dziś tropikalne regiony wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, np. Veracruz; i Pacyfiku, np. Acapulco.
Ludzie
Istnieje spór na temat meksykańskiego charakteru. Przy bliższym kontakcie z mieszkańcami Meksyku, popularne są wśród obcokrajowców dwie postawy: idealizująca lub potępiająca. Z jednej strony Meksykanie postrzegani są jako spokojni, prości, pokorni, pełni naturalnego poczucia humoru, uczciwi, pełni dumy ze swojego kraju, inteligentni, kurtuazyjni, dobrze wychowani, uprzejmi i gościnni, często przesadnie otwarci, przybyszów darząc szczególną estymą zwaną tu malinchismo. Z drugiej jednak strony Meksykanie uchodzą za nadwrażliwych sentymentalistów, skłonnych do nagłych zmian uczuć i zachowań, hermetycznych prześmiewców kpiących ze wszystkiego i z wszystkich, prócz własnej matki. Postrzegani są jako usypiający miłymi słówkami czujność przybyszów potencjalni rabusie, leniwi wyznawcy nieśpieszności spod znaku mańana. Zyskali sobie opinię pijaków skłonnych do zabawy, za którą koniec końców my będziemy musieli zapłacić. Uchodzą za zakompleksionych i bezpardonowych macho w jawny sposób wykorzystujących naszą obecność do poprawienia swego własnego zachwianego ego. Meksykanów nie da się opisać jednolitą serią przymiotników, nie tylko ze względu na różnorodność regionów etnicznych kraju, ale przede wszystkim ze względu na bogactwo noszonych przez nich i uzewnętrznianych postaw. Tak jak pod względem geograficznym czy kulturowym, również odnośnie ludzi, Meksyk to kraj współistniejących ze sobą kontrastów. Niemal na każdym kroku spotyka się tu bierne i wyraziste twarze indiańskich chłopów, witalne lub zmęczone oczy metyskich robotników, wzruszające spojrzenia i gesty małych dzieci. Intryguje niepokojąca uroda ocalałych profili prehiszpańskiej arystokracji Majów i Azteków. Nie można poznać kraju, jeśli nie pozna się jego mieszkańców. W Meksyku jest to szczególnie mocno odczuwalne.
Ubiór
Panuje raczej niechęć do uniformów i duża dowolność stroju. Codziennie możemy spotkać księdza, oczywiście poza momentem ceremonii, ubranego na sportowo; właściciela hotelu wyglądającego gorzej niż stojący na ulicy parkingowy; bezrobotnego w garniturze, przypominającego wyglądem biznesmena; lekarza w szpitalu bez fartucha; jeżdżącego garbusem milionera w podartym swetrze; policjanta ze służbową kurtką założoną odwrotnie z oszczędności bądź wyrachowania etc. Nie ma stereotypów i w ulubionej przez Meksykanów grze pozorów bardzo łatwo o pomyłkę. Niezależnie jednak od zewnętrznego wyglądu, po którym z trudem da się rozpoznać status społeczny czy profesję, większość Meksykanów mieszkających w miastach odróżnimy od osób innych narodowości po trzech cechach, które wspólne są dla niemalże wszystkich. Po pierwsze nienaganna czystość i dbałość o zapach Meksykanie potrafią się kąpać nawet kilka razy dziennie, poświęcając higienie osobistej bardzo dużo czasu; po drugie tanie lub drogie, stare lub nowe, z dziurami lub bez, ale zawsze lśniąco czyste, pastowane buty, w których można się niemalże przeglądać; i po trzecie, obowiązkowa, błyszcząca w gęstych, kruczoczarnych włosach brylantyna. Te trzy kryteria przynależności narodowej mogą być w Meksyku pewniejsze niż wpis w paszporcie. Dla meksykańskich Indian i wiejskiej ludności metyskiej strój jest, podobnie jak język czy sposób odżywiania się, ważnym wyróżnikiem tożsamości kulturowej. Bardzo czyści, często ubierają się zgodnie tradycją. Zakładają tkane własnoręcznie, często jednobarwne, przede wszystkim białe, rzadziej kolorowe stroje. Nawet tam, gdzie wpływy obce są najbardziej widoczne, Indianie zawsze zachowają, obok np. europejskich spodni i amerykańskiej koszulki z ryczącym napisem, jakiś element tradycyjnego stroju, np. popularną chustkę paliacate. Prawie wszyscy Indianie noszą takie same buty: ręcznej roboty skórzane sandały, często na gumowej podeszwie, zrobionej z opon samochodowych, tzw. guaraches. Choć ubiór codzienny w Meksyku jest przede wszystkim praktyczny, większość Indian posiada imponujące wykonaniem i bogactwem kolorów stroje świąteczne, najczęściej typowe dla poszczególnych regionów, używane podczas specjalnych okazji. Zgodny z katolicką tradycją Meksyku i charakterem narodowym, a jednocześnie typowy dla wielu regionów tropikalnych ubiór, na co dzień służy bardziej do zakrywania ciała niż do jego odkrywania. Pozornie paradoksalnie, mimo tutejszych upałów, Meksykanie nie chodzą prawie nigdy w krótkich spodniach, po których natychmiast można poznać turystę. W kąpieli przeważają szorty nad kąpielówkami i jednoczęściowe stroje nad bikini, czy niepopularnym wśród Meksykanek toplessem. Typowy ubiór to długie luźne spodnie lub długa spódnica, przewiewna koszula z długim rękawem nakładana na spodnie, zwana guayabera, pełne buty i chroniący przed słońcem kapelusz lub u kobiet chusta. W wielu regionach kraju meksykańscy kowboje, czyli charros, przesiedli się już z koni do samochodów, ale nawet pod dachami swych aut przez cały dzień nie ściągają z głowy sombrero. Zarówno te skórzane, jak plecione czy ozdobne, stały się prawdziwym symbolem Meksyku.
Jedzenie
Dzień rozpoczyna się w Meksyku od wczesnego i obfitego śniadania, w którym dominują owoce, soki, sery, jajka, placki kukurydziane z mięsem, pieczywo i różnego rodzaju słodkie bułeczki. Najobfitszym posiłkiem w ciągu dnia jest spożywany we wczesnych godzinach popołudniowych obiad, składający się najczęściej z przystawki, sałatki lub zupy, głównego dania, deseru, oraz częściej z kawy typu café americano niż herbaty. Do obiadu pije się zazwyczaj tzw. agua de sabor, czyli rozwodniony sok owocowy; czasem napoje gazowane lub piwo, bardzo rzadko wino. Popularny przed lub po obiedzie jest kieliszek tequili lub mezcalu, a także różnego rodzaju drinki i likiery. Kolacja jest lekka, zwykle jedno lub dwudaniowa, z reguły niezbyt późno. Między posiłkami przegryza się mniej lub bardziej ostre przystawki, orzechy bądź słodycze. Meksykanie lubią nowości w kuchni i są otwarci na kulinarne eksperymenty. Mieszkańcy Meksyku przywiązują dużą wagę do jedzenia, zarówno do smaku, jak i do wspólnego spożywania posiłków. Śniadanie, a częściej kolacja, należy do posiłków rodzinnych, podczas gdy obiad je się z reguły ze znajomymi z pracy. Dwie godziny przerwy obiadowej pozwalają na wyjście do jednej z licznych w każdym miejscu, dobrych i tanich małych restauracji. Tyle czasu wystarcza żeby powoli zjeść, biesiadując przy rozmowie i rozmawiając podczas sjesty. W restauracjach bardzo rzadko spotyka się osoby samotne. Jedzenie to ceremonia i rytuał, w którym najważniejsze jest dzielenie się czasem i posiłkiem z bliskimi czy znajomymi. Praktycznie nie ma uroczystości rodzinnej lub fiesty bez jedzenia. Grzechem jest jedzenie w pośpiechu, a niezjedzenie któregoś z posiłków jest wyraźnym zaburzeniem rytmu życia. Szczególnym dniem jest niedziela, kiedy czas przeznacza się wyłącznie dla rodziny. Meksykańskie familie obowiązkowo spotykają się wtedy przy wspólnym stole, najlepiej w jak najszerszym gronie.
Płacenia i Napiwki
Ceny w meksykańskich sklepach są zazwyczaj stałe i porównywalne z polskimi. Jednak na bazarach bądź ulicznych straganach często należy się targować. Podawana przez sprzedawcę cena jest zazwyczaj o 1/3 wyższa od tej, którą spodziewa się uzyskać. W miejscach często odwiedzanych przez turystów sprzedawcy są szczególnie skłonni do obniżania cen, a zniżkę zawsze łatwiej uzyskać płacąc gotówką niż walutą czy kartą. W targowaniu się nieoceniony jest osobisty kontakt ze sprzedającym. Żart, anegdota, opowieść o swoim kraju, rodzinie czy przygodach sprawiają, że sprzedawca skłonny jest do znacznie większych ustępstw. Przy targowaniu obowiązuje zasada szacunku dla pracy sprzedającego, lepiej odmówić kupna danej rzeczy, niż na odczepnego proponować cenę znacząco odbiegającą od wartości sprzedawanych rzeczy. W restauracjach przyjęte jest zwyczajowo zostawianie 10 lub 15% napiwku dla kelnerów, który jednak często dopisywany jest gościom już do rachunku jako stałe servicio.
Sposób bycia
Meksykanie są narodem pogodnym, towarzyskim i spontanicznym. Bezinteresowne nagabywanie przy dowolnej okazji i wymiana uśmiechów czy rozmowy z nieznajomymi są na porządku dziennym. Uważa się je za zupełnie naturalne. Prawienie komplementów przy każdej okazji, bez innego celu niż spowodowanie, by druga osoba poczuła się lepiej, należy do dobrego tonu. W kontaktach z innymi Meksykanie zachowują się swobodnie, ale z dużym wyczuciem i szacunkiem. Patrzą w oczy, uśmiechają się, wymieniają grzeczności nie tracąc żadnej okazji na nawiązanie przygodnej znajomości, której trwałość i możliwe konsekwencje pozostają bez znaczenia, a fakt, że widzi się kogoś pięć minut w życiu, nie odbiera sensu nawiązania kontaktu. Jedynym i wystarczającym kryterium zawarcia znajomości jest tzw. buena vibra, czyli rodzaj pozytywnego oddziaływania, instynktownie odbieranej obopólnej sympatii. Choć zdarza się często w kontaktach z turystami, że nawiązywanie przygodnych znajomości nie jest bezinteresowne. Wtedy zależnie od okoliczności należy się ich wystrzegać, ignorować, bądź przyjąć odpowiednią, asertywną postawę. Zwykła, świadoma i budząca zaufanie sympatia lub jej brak często jest najlepszym wskaźnikiem i działa jak papierek lakmusowy.
Meksykanie szanują czas, ale to nie oni wynaleźli zegarek więc punktualność nie jest ich cnotą narodową. Choć w dużej części usług, m.in. turystycznych, czas jest precyzyjnie respektowany i wszyscy starają się rzetelnie wywiązywać ze swoich zobowiązań, za które pobierają wynagrodzenie. W kontaktach osobistych zegar może pomóc, ale nigdy nie będzie ograniczał, ani powodował pośpiechu. Szacunek dla czasu objawia się jako akceptacja bycia zawieszonym w czasie, a nie gonitwą za nim, co bywa momentem kulturowego szoku dla osób przyjeżdżających do Meksyku z krajów, w których rytm życia wyznaczany jest przez zegar. Brak punktualności nie powoduje większych problemów, bo jest wynikiem ogólnie obowiązującej niepisanej umowy: zarówno podający godzinę, jak i potwierdzający ją wiedzą, że jest ona przybliżonym, ułatwiającym orientację, ale niezobowiązującym punktem w czasie, że najważniejsze jest samo spotkanie a nie czas, w którym się ono odbywa. Nikt nie czeka więc nerwowo patrząc na zegarek. Natomiast fenomenem z pogranicza telepatii pozostaje fakt, że spóźnienie obydwu stron często kończy się w dokładnie tym samym, wspólnym dla nich momencie. Z niedotrzymywaniem słowa i niepunktualnością Meksykanów, choć są częścią tutejszej kultury, obcokrajowcom najtrudniej się pogodzić. Nic jednak nie da denerwowanie się bądź okazywanie pretensji. Jedynym skutkiem takiego zachowania będzie określenie przybysza "nerwusem", neurótico, lub "pajacem", payaso, mamón. Meksykanie nigdy do końca nie zrozumieją, o co chodzi i z politowaniem będą obserwować przypadek bezpodstawnego braku dobrego samopoczucia. Nerwowość w ogóle jest cechą daleką charakterowi Meksykanów, którzy uważają, że w życiu należy być panem sytuacji. Niewzruszonym macho, zawsze uśmiechniętym, zadowolonym, nie przejmować się niczym i niezmiennie emitować dobrą falę - buena onda.
Rodzina
Meksykanów w codziennym życiu łączą nie związki wyznaniowe, polityczne, sąsiedzkie czy koleżeńskie, ale bardzo ścisłe więzi rodzinne, które często przenikają się z tymi pierwszymi. Choć słabnący w ostatnich latach, nadal panuje model rodziny wielodzietnej, niezależnie od zamożności czy statusu społecznego. Posiadanie poniżej trójki dzieci odczuwane jest jako swego rodzaju ułomność. Nikogo natomiast nie dziwią rodziny z ósemką lub dziesiątką dzieci. Meksykanie uważają, że dzieci to inwestycja lepsza niż, np. odkładanie składek ubezpieczeniowych czy emerytalnych. Pod warunkiem, że potomstwo jest liczne. Wtedy istnieje prawdopodobieństwo, że trafi się choć jedna latorośl, która będzie prawdziwą pociechą rodziców. Popularny jest model domu wielopokoleniowego. Gdy pod jednym dachem mieszka mniej niż dziesięć osób, Meksykanin czuje się samotny. Jednocześnie Meksykanie domatorami nie są. Potrzebują przestrzeni i realizują się poza domem. Kiedy do niego wracają, szukają spokoju, wyciszenia, akceptacji. Nie ma rzeczy, której członkowie rodziny nie byliby sobie w stanie wybaczyć. Więzy rodzinne podtrzymywane są przez wspólne posiłki, wzajemną solidarność osób, które prawie wszystko o sobie wiedzą, spotkania i rodzinne fiesty w szerszym gronie, wśród których np. wesela na 300 osób nie są rzadkością. W stosunkach domowych i wychowaniu krzyżuje się silnie zaznaczający się matriarchat z jednoczesnym kreowaniem postaci męskiej na prawdziwego mężczyznę, czyli macho. Kobiety realizują się w pełni w domu i przy dzieciach tylko wtedy, jeśli mężczyzna zapewni im poczucie uczuciowej stabilności, utrzymanie i odpowiedni autorytet. Z reguły nie zakłócają życia rodzinnego nawet przejściowe i akceptowane (!) romanse. Jeśli mężczyzna nie sprosta oczekiwaniom żony, jego rolę próbuje przejmować kobieta, co prowadzi najczęściej do rozpadu związku lub równie często, u mężczyzn popadania w patologiczne machismo. Obrona zagrożonej pozycji głowy rodziny nierzadko prowadzi do emocjonalnej lub fizycznej przemocy.
Święta
W Meksyku żyje się dla świąt. Ich uroczyste celebrowanie wyznacza rytm życia od urodzin aż po śmierć. Każda okazja jest dobra i żadna okoliczność nie jest zła, by zorganizować fiestę. Kalendarz oficjalnych, religijnych i popularnych świąt w Meksyku wypełnia praktycznie cały rok. Różne są motywy świętowania, tradycje, do których się one odwołują, obowiązują odmienne rytuały, ale zawsze niezmienna pozostaje ich istota: huczne i pełne witalności podkreślanie wspólnoty narodowej, religijnej, miejskiej, dzielnicowej, sąsiedzkiej, rodzinnej, profesjonalnej bądź towarzyskiej. Meksykańskie fiesty są otwarte dla wszystkich. Nikt nie potrzebuje zaproszenia i wszyscy są mile widziani. Świętom, szczególnie tym popularnym i religijnym, towarzyszy muzyka mariachi ubranych w ozdobione cekinami garnitury i sombrera, występujących z tradycyjnym repertuarem. Nieodłączne jest także jedzenie, picie, tańce, przebieranie się, rozmowy, żarty, śpiewy, często sztuczne ognie. Prawie wszystkie święta łączą elementy oficjalne, takie jak np. wystąpienie prezydenta, defilada, msza lub uroczysty obiad z elementami karnawałowo-ludycznymi, podczas których panuje prawie zupełna dowolność zachowań.